Maroko 2016 cz.2

18-24/01/16

Z Kenitry ruszyliśmy (noce tu są wciąż chłodne 11-12st C) do Mohammedii gdzie znaleźliśmy camping z Wi-Fi, którego nie udało się znaleść w ubiegłym roku.

Następny dzień spędziliśmy na jeździe do Moulay Bouzerktoun gdzie znaleźliśmy super miejsce przy plaży na dziko z parkującymi kilkunastoma camperami z całej Europy. Miłym zaskoczeniem byli Czesi choć czy zaskoczeniem skoro widzimy ich lub Słowaków przeciętnie raz dziennie.

IMG_4696

Pojawiły się dzieciaki, chciały sprzedać pierdoły zamiast tego część z nich dostała Gosi kurtki a druga część, która nic nie dostała z powodu zachowania pokazała nam: fuck you! W Nocy się przebudziłem i podziwiałem pełnię na plaży.

IMG_4702IMG_4710

 

Następny ranek to szybkie śniadanie,

IMG_4718

 

zaznajomienie się z sąsiadującą włosko-rumuńską parą i przesunięcie do Essaouira gdzie uzupełniliśmy zapasy mięsiwa w lokalnym Carrefour.

IMG_0121

Po poprzednich wizytach w Maroku doszedłem do wniosku że to półkolonia francuska. Ten market upewnił mnie w tej teorii – Francuzi się nawet nie fatygują opisywać w dwóch językach towary na półkach!

2016-01-25 14.55.03

Ciekawostka: Wjeżdżając do Essaouira trasą N1 od płn przed pierwszym rondem 20m stoi czatownia policyjna. A na rondzie krzyczy do nas gentleman: Maj frend haszisz??? Du ju łont? Hał macz ju łont? 5 gram? Dis is only15juro!!! Jeślibyście jechali tam i nie byłoby go tam to nie martwcie się na pewno będą jego koledzy na co drugim rondzie i skrzyżowaniu.

Potem udajemy się na nocleg do fantastycznego półdzikiego campingu (za jedyne 12pln )

IMG_4731

IMG_4752

położonego nad cudowną plażą w miejscowości Sidi Kaouki

IMG_0133

 gdzie rankiem odwiedza nas dziadeczek na osiołku z ciepłym przepysznym pieczywem.

IMG_4754

Godzinę później pojawia się człowiek z wisiorkami i strasznie chce w nie ubrać Goś. Myślę: spławię go jakimś ubraniem w darze a ten na to ucieszony: for exchange? Zgłupiałem i mówię że nic nie potrzebujemy a on wiąże Gosi branzoletkę z wielbłąda i pyta czy coś chcemy jeszcze. –Mówię że ryby. Nie wierzyłem własnym oczom! Z pod ziemi pojawił się jego ziomuś i zimowa kurtka Campus + spodnie Mateusza poszły za dwie spore makrele – byłyby trzy ale gdy już dobijałem Berbera za plecami żona krzyknęła: Ty piranio jesteś na wakacjach!  I zrób tu dobry biznes.

Ciekawostka: Człowiek od ryb był drobnych rozmiarów a szukał spodni – pokazuje mu jedne a ten owija je w miejscu gdzie wieszamy pasek na spodniach WOKÓŁ WŁASNEJ SZYI i mówi że za duże! Jak to? –pytam. A on: Berberowie normalnej budowy tak mierzą spodnie bez zakładania i całej zbędnej fatygi! Jeśli spodnie w pasie obłożysz wokół szyi i stykają się z tyłu “ledwo co” to będą pasowały na biodrach. Jak poszli sprawdziłem wszystkie pozostałe spodnie i spodenki Mateusza – TO DZIAŁA!

 

1 Comment

  1. Kamperem przez Świat says: Odpowiedz

    Oj Julcio Julcio. Gdy kiedyś, w przyszłości, nasze drogi skrzyżują się, nasza rozmowa nie będzie miała końca. Tyle rzeczy musisz mi dopowiedzieć!

Dodaj komentarz